Techniki rozwijające uważność

Uważność to termin pojawiający się aktualnie  w wielu kontekstach. Czym jest uważność? Intuicyjnie możemy odpowiedzieć, że uważność to stan skoncentrowania na aktualnie wykonywanej czynności. Wielokrotnie korzystamy z niej, ale nie rejestrujemy, że właśnie w tym stanie jesteśmy – gdy nawlekamy nitkę na igłę, oddzielamy żółtko od białka, wbijamy gwóźdź, przechodzimy przez wąską kładką… Żeby odwołać się do fachowej definicji uważności, sięgniemy do prac Jon Kabat-Zinna, który wprowadził tę technikę medytacji do świata medycznego pod nazwą mindfulness. Autor postrzega uważność “jak związek miłosny z życiem, rzeczywistością, wyobraźnią, pięknem własnej istoty, z sercem, ciałem i umysłem oraz światem”. To dość rozległa definicja, ale obrazuje ona całe bogactwo, jakie niesie ze sobą ta praktyka.

W tej praktyce jest metoda

Uważność jest jedną z podstawowych technik medytacyjnych. Nie jest natomiast jednoznaczna z przyjmowaniem określonej pozycji ciała czy wypowiadaniem słów. Jest czymś ponad postawą czy wypowiedzią. Jest oglądaniem ich okiem bezstronnego obserwatora. Polega na procesie systematycznego skupiania uwagi. Dzięki temu wpływamy na jakość swojego doświadczenia i możemy na nią wpływać. To z kolei pozwala na pełne przeżywanie swojego człowieczeństwa. Ostatecznie zanurzamy się w pełnym związku z ludźmi, światem. Nie chodzi nam tu więc o pełną koncentrację snajpera na polu walki, ponieważ z tą techniką powiązana jest pozytywna intencja oparta na współodczuwaniu i współistnieniu. 

Metoda ta nie jest powiązana ściśle z żadną religią czy wyzwaniem. Praktyki kontemplacyjne pojawiają się od tysięcy lat w wielu tradycjach duchowych. Aktualnie jest praktykowana zarówno w klasztorach buddyjskich, jak i zakonach chrześcijańskich. Jest stosowana jako jedna ze wspomagających technik terapeutycznych w wielu klinikach czy ośrodkach terapeutycznych. 

Istnieje wiele badań naukowych wskazujących na dobroczynne skutki praktykowania uważności. Ma ona pozytywny wpływ na funkcjonowanie naszego układu odpornościowego, układu krążenia i trawiennego, na radzenie sobie z bólem. 

Jak pielęgnować ten kwiat?

Na początek warto, by rozpoznać w swoim życiu momenty spontanicznej uważności, takie, kiedy w pełni poświęcamy się jakiejś czynności. To pozwoli w naturalny sposób dotknąć tego stanu. Być może dostrzeżemy go w pierwszy raz wykonywanej czynności, kiedy nie bierze góry rutyna? Może gdy popełnienie błędu grozi niebezpiecznymi konsekwencjami? Dobrze przypomnieć sobie takie momenty i rozpoznać, czym charakteryzuje się wówczas nasze funkcjonowanie. 

Możemy też zacząć od innej strony: a gdyby nas ktoś zapytał o rodzaj drzew mijanych w drodze do pracy lub o inne szczegóły dotyczące otaczającej nas rzeczywistości? Gdzie jesteś gdy obierasz ziemniaki? Gdzie skierowana jest Twoja uwaga podczas krojenia chleba?

Kiedy już zobaczymy różnicę pomiędzy jednym a drugim stanem możemy przejść do rozwijania tej umiejętności, jaką jest uważność. Jak wszystko, co chcemy doskonalić, wymaga treningu. Trening oznacza zaplanowane i konsekwentne skierowanie wysiłku w określonym kierunku. W tym wypadku kierunkiem jest pełna obecność w tym, co jest, nieoceniająca świadomość.

Drogowskazy

Trening uważności dobrze jest rozpocząć pod okiem nauczyciela, który prowadzić Cię będzie przez ten proces. Jest to pewien proces, który wymaga czasu i regularności. Mindfulness może być wówczas nakierowana na różne “obiekty”: oddech, ruch, śpiew… Należy pamiętać, że są to tylko “preteksty” do rozwijania umiejętności uważnej, życzliwej obserwacji. 

Wiele aktywności ukrytych pod innymi nazwami jest doskonałym sposobem na rozwijanie uważności – tai chi, chi kung, joga, malarstwo intuicyjne i inne, jeżeli ich intencją jest świadome doświadczanie każdej chwili.

Z czasem, kiedy nabędziemy wprawy, będziemy mogli rozwijać tę zdolność przy wykonywaniu prostych czynności życia codziennego. Możemy “zanurzyć się” w zmywaniu naczyń czy myciu samochodu. Jasne jest, że pojawiać się będą myśli czy emocje, które “zabierać” nas będą z tej czynności i o jest w porządku, o ile złapiemy się na tym. W uważności nie chodzi o “niemyślenie” czy “nieczucie”, ale o to, by potraktować je jako pojawiające się na czystym niebie chmury czy baloniki. Zamiast łapać się ich i pozwolić im się “zabrać w odlot” można je dostrzec, pozwolić odpłynąć i wrócić do obiektu medytacji (oddechu, chodzenia czy innej czynności).

Owoce

Dobrze mieć świadomość, że bogactwo, po które sięgamy, nie zawsze jest słodkie. Bycie uważnym w każdym momencie, prowokowane intencją współistnienia, prowadzi nas do doświadczania różnych stanów, przed którymi wcześniej dzielnie się chowaliśmy. Doświadczymy więc pełniejszej radości i szczęścia, ale też możemy dotknąć lęku, bólu czy cierpienia. Nadzieję daje nam fakt, że tylko to, co w pełni jest dostrzeżone, może być przekształcone. Czy jak śpiewał zespół Raz Dwa Trzy “Nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienią się w okamgnieniu”.

Przewiń do góry